Tak trudno coś dobrego między ludźmi zbudować. Tak łatwo zniszczyć to, co mozolnie się tworzyło. Najtrudniej odbudować to, co jeszcze pozostało… Problemy budownictwa mieszkaniowego to przy tym pestka.
Na temat ostatniej wizyty zagranicznej premiera Tuska rozpętała się prawdziwa burza medialna. Aż trudno się w tym wszystkim połapać i wyrobić sobie własne zdanie. Nie jestem entuzjastą obecnej ekipy rządzącej, w zasadzie nie szaleję za żadnym z ugrupowań polskiej sceny politycznej. Pozytywy lub negatywy, które dostrzegam w działaniach rządu PO, nie są związane z takimi czy innymi moimi sympatiami politycznymi. Staram się patrzeć na to wszystko z boku.
Dlatego w całej “pseudoaferze”, dotyczącej wizyty Premiera w Peru, widzę odrobinę słusznej krytyki, ale i wyraźne tzw. przegięcia. Uważam, że media nie podały całościowego obrazu owej wizyty, tworząc z niej swoisty egzotyczny piknik Premiera. Pominięto prawie zupełnie pojwiające się nowe możliwości w stosunkach gospodarczych z państwami Ameryki Południowej, których potencjał gospodarczy i możliwości są niewątpliwie ogromne. Wizyta polityczna, nawet czysto kurtuazyjna, jest zawsze jakimś przygotowaniem gruntu pod dalsze, konkretne już negocjacje firm, kontrakty, itp. O tym aspekcie wizyty usłyszałem jedynie w jakiejś rozgłośni radiowej. Natomiast dziwi mnie niezmiernie, że Premier i jego rząd zajmują się tak egzotycznymi krajami (vide – stare przysłowie “gdzie Rzym, a gdzie Krym?”), gdy tymczasem czeka na rozwiązanie mnóstwo problemów np. z naszymi zachodnimi sąsiadami, czy wciąż napięta i niejasna relacja z USA. Czyżby więc po raz kolejny obecny rząd odwracał naszą uwagę od prawdziwych problemów, szukając na siłę sukcesów na mniej znaczących obszarach polityki zagranicznej?
Z całym obiektywizmem uważam za słuszne oburzenie Premiera na uszczypliwe i momentami wręcz szydercze komentarze polityków i mediów pod adresem państwa peruwiańskiego, jego odznaczeń czy symboli narodowych. Chyba niektórzy politycy i dziennikarze zapomnieli, co to kultura i szacunek wobec innych narodów i państw. Kpienie z najwyższego odznaczenia peruwiańskiego to zwyczajne prostactwo. Pewnie ci sami panowie i te same stacje tv podniosłyby larum i ogłosiły świętą wojnę, gdyby za granicą naśmiewano się z Orderu Orła Białego czy naszego Godła lub Flagi państwowej. Kształtowanie postawy patriotyzmu to też wyrażanie szacunku wobec innych państw. A może nasza kultura patriotyczna zmierza w stronę “moralności Kalego”? Żle to wtedy, jak ktoś Kalemu ukraść krowy, ale jak Kali komuś, to dobrze. Oczekujemy szacunku od innych państw i narodów, więc okazujmy go również innym.
Podobno wizyta bardzo droga była, o to też szum ogromny. A różne inne są za darmo? Też mi argument… Inteligencja polityków i mediów wyraźnie spada, nawet jeśli chodzi o poziom merytorycznej argumentacji w krytyce.
Czy ta wizyta miała jakiś głębszy sens i większe znaczenie? Wątpię. Taka “nisza” polskiej polityki zagranicznej, plus jakieś kontrakty gospodarcze, na których zyska kilka dobrze postawionych firm. Wizyta rozdmuchana na wielki sukces, afera “kudły psa warta”.
Dlatego w całej “pseudoaferze”, dotyczącej wizyty Premiera w Peru, widzę odrobinę słusznej krytyki, ale i wyraźne tzw. przegięcia. Uważam, że media nie podały całościowego obrazu owej wizyty, tworząc z niej swoisty egzotyczny piknik Premiera. Pominięto prawie zupełnie pojwiające się nowe możliwości w stosunkach gospodarczych z państwami Ameryki Południowej, których potencjał gospodarczy i możliwości są niewątpliwie ogromne. Wizyta polityczna, nawet czysto kurtuazyjna, jest zawsze jakimś przygotowaniem gruntu pod dalsze, konkretne już negocjacje firm, kontrakty, itp. O tym aspekcie wizyty usłyszałem jedynie w jakiejś rozgłośni radiowej. Natomiast dziwi mnie niezmiernie, że Premier i jego rząd zajmują się tak egzotycznymi krajami (vide – stare przysłowie “gdzie Rzym, a gdzie Krym?”), gdy tymczasem czeka na rozwiązanie mnóstwo problemów np. z naszymi zachodnimi sąsiadami, czy wciąż napięta i niejasna relacja z USA. Czyżby więc po raz kolejny obecny rząd odwracał naszą uwagę od prawdziwych problemów, szukając na siłę sukcesów na mniej znaczących obszarach polityki zagranicznej?
Z całym obiektywizmem uważam za słuszne oburzenie Premiera na uszczypliwe i momentami wręcz szydercze komentarze polityków i mediów pod adresem państwa peruwiańskiego, jego odznaczeń czy symboli narodowych. Chyba niektórzy politycy i dziennikarze zapomnieli, co to kultura i szacunek wobec innych narodów i państw. Kpienie z najwyższego odznaczenia peruwiańskiego to zwyczajne prostactwo. Pewnie ci sami panowie i te same stacje tv podniosłyby larum i ogłosiły świętą wojnę, gdyby za granicą naśmiewano się z Orderu Orła Białego czy naszego Godła lub Flagi państwowej. Kształtowanie postawy patriotyzmu to też wyrażanie szacunku wobec innych państw. A może nasza kultura patriotyczna zmierza w stronę “moralności Kalego”? Żle to wtedy, jak ktoś Kalemu ukraść krowy, ale jak Kali komuś, to dobrze. Oczekujemy szacunku od innych państw i narodów, więc okazujmy go również innym.
Podobno wizyta bardzo droga była, o to też szum ogromny. A różne inne są za darmo? Też mi argument… Inteligencja polityków i mediów wyraźnie spada, nawet jeśli chodzi o poziom merytorycznej argumentacji w krytyce.
Czy ta wizyta miała jakiś głębszy sens i większe znaczenie? Wątpię. Taka “nisza” polskiej polityki zagranicznej, plus jakieś kontrakty gospodarcze, na których zyska kilka dobrze postawionych firm. Wizyta rozdmuchana na wielki sukces, afera “kudły psa warta”.
Napisane w polityka | Zostaw Komentarz »